Spartathlon cz. 3

Za metą.
… Po dotknięciu stopy Leoindasa, dostaję do wypicia wodę z rzeki Eurotas oraz gałązkę oliwną na głowę na znak zwycięstwa. Następnie, zostałem odprowadzony w asyście na krzesełko w celu oczyszczenia pęcherzy i umycia nóg.
Cały czas towarzyszył mi ból w biodrze, sam nie wiem czy to zginacz biodra czy coś innego (chodziło się na wagary, to teraz się nie wie).
Pytają mnie czy dobrze się czuję, odpowiadam, że tak, ale zaczyna mną telepać, trzęsę się jak galareta, lekarz decyduje się zabrać mnie pod kroplówkę.


Spartathlon kroplówka

Co mi podali, to nie wiem, ale na pewno nie było to piwo. W trakcie poprosiłem jeszcze o lód oraz coś przeciwbólowego, podali do kroplówki. Po 30min przestało mną trząść, ale to co dali przeciwbólowego nie pomogło. Mówię, że chcę już iść, bo kolejni czekają w kolejce.
Na każdego biegacza na mecie czeka taksówka, która odwozi do hotelu.
Gosia znalazła “złotówę” i jako moja “laska” pomogłam mi wgramolić się do niej.
W hotelu zamiast kolacji dostaliśmy kupony na jedzenie, które trzeba było odebrać z jakiejś restauracji.
Ja poszedłem pod prysznic, aby się ogrzać, a #najlepszyserwisant po jedzonko.
Pod prysznic wchodziłem chyba 7min, odkręcam wodę, a tu leci tylko zimna i do tego leci gdzieś bokami. Opłukałem się jakoś, bo umyciem tego nie można nazwać i przedostałem się do łóżka pod ciepły koc.
Po kilku minutach przychodzi Gosia z jedzeniem, były frytki czy też ziemniaki, sałata i mięso. Zjedliśmy to,tak jakbyśmy nie jedli przez 2 dni. Posmarowałem biodro i pachwinę maścią ibuprofenową, ale ulga była tylko w głowie.
Przed zaśnięciem Gosia podała mi jeszcze 2,3 razy maść i zasnęliśmy. Budzi mnie znowu kłucie, ale nie budzę Gosi, bo już tyle zrobiła, że powinna spać. Próbuję wstać, po maść, ale czuję, że zaraz wyrżnę orła, więc schodzę do parteru i na kolanach obchodze łóżko, znajduję maść. Teraz trzeba wrócić, ale nie ryzykuję, kładę się koło łóżka na podłodze i czuwam jak pies :).
Po 1h rezygnuję ze spania na podłodze i wracam w pozycji w jakiej przyszedłem, gramole się na łóżko. Budzę się jeszcze kilka razy w nocy, maść mam przy sobie i smaruję.
Spotykamy się wszyscy na śniadaniu, dobrze, że miałem ze sobą “laskę” bo nie doszedł bym sam. Gdy wracamy do pokoju, to Gosia mówi, że wyglądam najgorzej z całego teamu.
Decydujemy się iść pod Leonidasa, a po drodze znaleźć aptekę i kupić coś przeciwbólowego, niestety otwartej apteki w Sparcie w niedziele nie znajdziesz.
Wracamy do hotelu po 15min dzwoni Gosia Pazda-Pozorska – fizjoterapeutka i pyta co mi jest.
Po 30min wchodzi do pokoju z tasiemkami, które widzę pierwszy raz na oczy. Nakleja w miejsce bólu w dziwne kształty i mówi, że to ma pomóc, podaje jeszcze paracetamol, który mam brać regularnie 🙂

Spotkanie u burmistrza Sparty – niedziela.
W programie Spartathlonu jest również impreza u Burmistrza Sparty, dojeżdżamy tam, sala pięknie wystrojona, wszyscy w wyśmienitych humorach.
Spartathlon, burmistrz
Wychodzili jacyś ludzie i coś przemawiali, ale chyba nikt z nas nie wie, który to był Burmistrz 🙂
Jedzenie bardzo dobre, do tego dostajemy podarunek od Szefa, a w nim: 3 opakowania oliwek (nie cierpię), pasta z oliwek, sucharki i granat (jedyne co lubię).
Po obiedzie wracamy do Aten, całe 245km jazdy, a po drodze wspominanie “o tędy biegliśmy”, “tutaj był pkt. kontrolny” itp.. brrrrr 🙂

Po przyjeździe do Aten jemy kolację i spotykamy się prawie wszyscy na piwko w hotelowym barze, kilku z nas (w tym ja) zabalowaliśmy do 2 rano 🙂

Poniedziełek zwiedzanie.
Rano wstaję już nie czuję bólu, chyba piwo pomogło najlepiej z tego wszystkiego 🙂
Wyruszamy do Aten na Akropol, Gosia prosi, abym poprowadził, bo tak będzie szybciej i bezpieczniej :). Prowadzę zielonego rumaka po ciasnych ulicach w Atenach i nagle huk, zatrzymuję się, patrzę w prawe lusterko, a ono złożone, wychodzę, a na drodze leży lusterko i obudowa od niego. Zdziwiony patrzę w co mogłem uderzyć, ale nic nie widzę, człowieka na ziemi na szczęście też nie ma 🙂
Szukam, szukam i jedyne co przychodzi mi do głowy to chyba zawadziłem o skuterek, którego najwyraźniej nie zauważyłem. Składamy obudowę, ale lusterko rozbite, więc szukamy czegoś i znaleźliśmy lusterko kosmetyczne. Teraz jestem w swoim żywiole mogę pokazać mój “high tech level” :). Przyklejam jak widać na zdjęciu i można jechać dalej.
Spartathlon, lusterko, mameja, high level technology
Idziemy coś zjeść, zgadzamy się z Gosią, że palenie w miejscach publicznych to powinien być standard w każdym kraju, a tutaj pali się gdzie się jest (bleee).
Udajemy się na pkt widokowy przy Akropolu, widoki ładne, ale na ziemi syf, puszki, butelki, całą masa petów.

Poniedziałek Gala
Kolejnym pkt. programu Spartathlonu jest uroczysta gala, wręczenie medali, obiad i tańce 🙂
O 18:00 pod hotel podjeżdża PKS i zabiera nas na galę wręczenia medali. Dojeżdżamy na 19:30, przywitanie drinkami i po kilkunastu minutach rozpoczyna się cała uroczystość.
Zawodnicy są wzywani zgodnie z zajętym miejscem podczas zawodów.
Pan prowadzący bardzo wyraźnie wymawia nawet najtrudniejsze nazwiska.
Spartathlon, gala
Każdy biegacz dostaje medal, gratulacje od dyrektora Spartathlonu, wszystkim towarzyszą brawa i wrzawa :).
Po wręczeniu medali zabieramy się za obiad, po czym DJ odpala muzykę i prawie wszyscy na parkiecie.
Furorę zrobił “pociąg”, do którego dołączyły prawie wszystkie nacje :). Jak się nie mylę, to prowoderem pociągu była Gosia Pazda-Pozorska 🙂
Spartathlon medal 2017
Wszyscy dobrze się bawią, aż tu nagle muzyka gaśnie i dyrektor mówi, że koniec imprezy, a ja właśnie się rozkręcałem. Kto to widział kończyć imprezę o 23:50 ?
Cóż poradzić, pakujemy się w PKSy i wracamy.
Spartathlon trophy, statuetka 2017
Podziękowania.
Na zakończenie chciałbym podziękować wszystkim, którzy mnie dopingowali na facebooku, trenerowi za przygotowanie fizyczne, psychiczne i taktyczne.
Polskiej szkole (nauczycielce) w Atenach, młodzież i dzieciaki wywarły na mnie największe wrażenie i jeżeli wrócę na Spartathlon, to tylko dla tych ostatnich kilkuset metrów w ich asyście.
Nie można pominąć Wioli i Andrzeja, którzy cały czas pomagali naszym zawodnikom, którzy nie mieli pomocy. Sam też załapałem się na zupę przygotowaną przez nich.
Baecie Kozłowskiej dziękuję za przygotowanie mojego serwisu do działania 🙂
Łukasz Sagan oraz Andrzej Zyskowski, to Was męczyłem pytaniami na długo przed zawodami i odpowiadaliście i doradzaliście bez żadnego problemu.
Największe podziękowania na mojej serwisantki, za pomoc nie tylko podczas biegu, ale i po, za odwagę w prowadzeniu samochodu z tak mały doświadczeniem. Gosia spisałaś się na medal !
Dziękuję i gratuluję również całej drużynie, za to, że mogłem Was wszystkich poznać.
Spartathlon 2017

KONIEC !!!

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmailby feather
%d bloggers like this: