Kawały

 
Po przebiegnięciu ponad 40 kilometrów biegacz dobiega do mety maratonu. Aby pokazać widzom , że pomimo pokonania tak długiego dystansu zachował jeszcze sporo sił, przeskakuje wysoki płotek stojący tuż przed metą.
– Nieprawdopodobne! – podziwia ten wyczyn jeden z widzów.
– Cóż w tym dziwnego?- mówi stojąca obok niego żona. – Każdy by to zrobił po takim rozbiegu!
Kilkunastoletni lekkoatleta – sprinter przygotowuje się do pierwszego w życiu udziału w zawodach sportowych. Na trybunach siedzą jego rodzice. Gdy rozlega się sygnał do startu, troskliwa matka chłopaka krzyczy:
– Synku, bądź ostrożny! Nie biegnij za szybko!
Policjanci oglądają w telewizji relację z biegu maratońskiego.
– Po co oni biegną?
– Pierwszy dostanie 10 tysięcy dolarów nagrody.
– To po co biegną pozostali?
– Dlaczego kobiety biegają wolniej od mężczyzn?
– Bo chcą dłużej pozostawać na ekranach telewizorów.
Rozmawiają dwaj starsi panowie z brzuszkami:
– Podobno codziennie intensywnie uprawiasz gimnastykę?
– To prawda.
– A możesz już dotknąć prawą ręką swojej lewej nogi?
– Dotknąć? – jeszcze nie, ale ale już zaczynam ją widzieć!
Do sklepu sportowego przychodzi facet i mówi:
– Proszę pana! Kupiłem sobie konia wierzchowego i potrzebuję teraz odpowiednich spodni.
– Dobrze. A jakiego rozmiaru jest koń?
Do leżącego w szpitalu sportowca podchodzi lekarz i sprawdza mu temperaturę.
– Ma pan czterdzieści stopni gorączki!

– A ile wynosi rekord Polski, panie doktorze?
Asfaltową szosą biegnie facet w sportowym kostiumie i kolarskiej czapeczce, na piersiach mając skrzyżowane dwie dętki rowerowe. Widząc na polu żniwiarza, zziajany pyta:
– Panie, czy to tędy biegnie trasa wyścigu dookoła Polski?
– Tak. Ale czemu nie ma pan roweru?
– Roweru?… Chole*a, od początku mi się wydawało, że czegoś zapomniałem…
Lekkoatleta zamawia budzenie w recepcji hotelowej:
– Proszę mnie obudzić o godzinie 7.34 i 47 setnych sekundy!
Dlaczego blondynka biega na golasa po szklarni?
Żeby pomidory się zaczerwieniły.
Biega jeżyk w kółko po polance i strasznie się śmieje. Usłyszał to niedźwiedź, wyszedł na polanę i pyta:
– A ty czego tak latasz w kółko i rechoczesz, co?
– Pobiegaj sam, to zobaczysz.
Pobiegał niedźwiedź dobry kwadrans i pyta:
– No i co w tym śmiesznego?
– A ciebie trawa po jajach nie łaskocze?
Dwaj trenerzy piłkarscy rozmawiają w hotelowym barze:
– Tego białego mercedesa, który stoi za hotelem, dostałeś za sprzedany mecz?
– Nie! Sam uczciwie kupiłem za własne pieniądze.
– A skąd wziąłeś tyle forsy?
– Sprzedałem mecz.
Podczas otwarcia olimpiady jedna z ważnych osobistości zaczyna czytać przemówienie: – O, o, o… Podbiega do niego asystentka i mówi: – Panie prezesie, to są kółka olimpijskie. Tekst jest poniżej.
Zdenerwowany trener wrzeszczy na młodego lekkoatletę trenującego trójskok: – Ile razy mam ci powtarzać, że to trójskok i odległość szesnastu metrów masz pokonać trzema skokami, a nie jednym!
Sportowiec przychodzi do spowiedzi. Po wysłuchaniu jego grzechów ksiądz mówi: – A więc jesteś biegaczem? Pokaż mi jak biegasz! Sportowiec niewiele myśląc rozbiera się do spodenek i zaczyna biegać po kościele. Widząc to babiny truchleją: – Ale dziś ksiądz surowe pokuty zadaje! A Ja przyszłam bez gaci!
Po zbadaniu młodego mężczyzny lekarz mówi: – Powinien pan zażywać więcej ruchu, gimnastyki, pływania… – Ależ panie doktorze, jestem mistrzem Polski w pięcioboju! – To powinien pan zostać mistrzem świata!
Podczas międzynarodowych zawodów lekkoatletycznych spiker informuje, że w biegu na 1500 metrów prowadzenie objęła długonoga czarnoskóra zawodniczka. Ktoś na trybunach dodaje: – Ma takie długie nogi, że i fortepian by objęła!
Spotykają się dwaj koledzy. – Wyglądasz na bardzo wyczerpanego. Co się stało? – Byłem wczoraj na Służewiu. Ledwo schyliłem się żeby zawiązać sobie sznurowadło, zaraz poczułem, że ktoś zakłada mi siodło na grzbiet… – Co było dalej? – Na mecie byłem trzeci.
Spotykają się dwaj starzy znajomi. – Nieźle wyglądasz! – Dziękuję. To dzięki sportowi. – Trenujesz? – Nie, prowadzę kiosk totalizatora sportowego!
Żona do brydżysty: – Uprzedzam cię: jeśli nadal będziesz spędzał noce na grze w brydża, to znajdę sobie kochanka! – Dobrze, dobrze… Tylko żeby to nie był jeden z moich kolegów, z którymi gram w brydża!
Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmailby feather
%d bloggers like this: