Początki biegania :)

Moje bieganie rozpoczęło się 1 Stycznia 2012 – takie postanowienie noworoczne aby zrzucić trochę kg bo ważyłem 92kg przy wzroście 170cm ale kompletnie nie wiedziałem jak do tego się zabrać ponieważ przy pierwszej próbie przebiegłem …. 2 minuty i prawie umarłem :), zaczęłam więc szperać w internecie i znalazłem plan pumy, który miał mnie przygotować w ciągu 10 tygodni do 30min ciągłego biegu. Plan pumy wygląda tak:

Treningi Wtorek, Czwartek, Sobota, Niedziela

1 Tydzień  – 5x(2min bieg + 4min marszu)

2 Tydzień – 5x(3min bieg + 3min marszu)

3 Tydzień – 4x(4min bieg + 2,5min marszu)

4 Tydzień – 3x(7min bieg + 3min marszu)

5 Tydzień – 3x(8min bieg + 2min marszu)

6 Tydzień – 3x(9min bieg + 2min marszu)

7 Tydzień – 3x(9min bieg + 1min marszu)

8 Tydzień – 2x(13min bieg + 2min marszu)

9 Tydzień – 2x(14min bieg + 1min marszu)

10 Tydzień już biegniesz 30 min bez postoju.

Więc zacząłem powyższy plan zgodnie z założeniami a pierwszy tydzień to 2 min biegu i 4 marszu, przebiegłem pierwsze 2 minuty i prawie zgon ale zgodnie z planem maszeruję owe 4 min i znowu 2 minuty biegu i tak w kółko dałem radę pierwszy dzień, wspomnę tylko, że jak na pierwszy dzień to pogoda w ogóle nie nastrajała do biegania bo podał deszcz i do tego wiatr. Biegałem tak pierwsze 3 dni i po dniu odpoczynku znowu teoretycznie miałem biegnąć tylko 2 minuty ale jak zacząłem to przebiegłem 3 min i marsz 3 min i tak 5 powtórzeń czyli delikatnie przyśpieszyłem plan.

Po pierwszym tygodniu biegania postanowiłem sobie kupić buty do biegania ponieważ w trampkach to komfortu nie było, wybór padł na Asics Gel Blackhawk 5

milton park running path my running road in milton park

Plan pumy był dla mnie tylko wskazówką jak do tego dojść po paru biegach wiedziałem, że biegnę za szybko dlatego mój bieg ograniczyłem do świńskiego truchtu i tak sam wydłużałem sobie bieg i skracałem przerwy w rezultacie po 2 tyg nauki biegania zrobiłem taki trening: 1x21min ciągłego biegu przerwa 1 min następnie 5 min biegu przerwa 1 min + 3,5min  coby zamknąć się w 30 minutach, następnie był dzień przerwy i w poniedziałek wyszedłem tylko  na 10 min rozgrzewki a u nas jest pętla 1,3m , przetruchtałem pierwszą czuję się super więc lecę drugie okrążenie, kolejne i tak w sumie zrobiłem 4 kółka i ciągły bieg 35 min zupełnie niespodziewanie, pamiętam tą datę to było dokładnie  16 Stycznia czyli po 16 dniach. Następne dni to były 30 minutówki aż do niedzieli ponieważ wtedy postanowiłem, że szarpnę się na 40min jak postanowiłem tak zrobiłem, endorfiny po tych 40min to chciały mi głowę roztrzaskać 🙂 Tak biegałem lekko wydłużając czas biegu a raczej truchtu i 5 lutego zrobiłem coś w rodzaju „długiego wybiegania pokonałem wtedy 12km w ciagu 1h17min waga na ten czas już spadła do 85kg czyli w 6 tyg 7kg 🙂 Wszystko super szło aż do 26 Lutego gdzie dopadła mnie kontuzja, okazała się że za szybko zwiększałem objętości i jak na moje warunki fizyczne było to stanowczo niedobre. Ból w biodrach nie do opisania, nie mogłem nawet chodzić, chodziłem jak pokraka a jak chciałem truchtać to od razu przeszywający ból. Postanowiłem ćwiczyć, trochę za późno ale zacząłem, ćwiczenia rozciągające i siłowe ale tak aby biodra nie cierpiały, nie miałem też co z sobą zrobić bo tak bardzo chciałem wrócić do biegania, wsiadałem więc na rower i jeździłem w zamian.

Po 2 tyg w Niedzielę wyszedłem pobiegać i udało się z bólami 9min, poniedziałek 23min, środa wolne od biegania ale cały czas ćwiczenia, środa 22min, piątek 31min, Niedziela już 40 min ale biodro bolało ciągle jeszcze do końca marca czyli 5 tyg bólu tylko przez nie mądre zwiększanie objętości.  Wyszedłem z tej kontuzji i po tygodniu po biegu we wt przebiegłem 10km bardzo spokojnie  al po przyjściu do domu chciałem schłodzić sobie achillesa bo troszkę go czułem ale chłodziłem go w głupi sposób ponieważ w trakcie jedzenia obiadu przyłożyłem sobie lód pomiędzy właśnie ścięgno a nogę od stołu  i w trakcie jedzenia zupełnie o tym zapomniałem w efekcie odmroziłem sobie skórę na kostce i na achillesie :(.  kolejne 3 tyg poszły się p…..  ćwiczyłem tylko ile się dało, trochę byłem podłamany, po 3 tyg czyli od 29 kwietania ponownie się zebrałem i 30 min poszło lekko więc nie straciłem tak dużo, biegałem już regularnie a dystans zwiększałem bardzo delikatnie, a zegarek biegowy z GPS kupiłem sobie dopiero 12 maja czyli po 4 miesiącach wiedziałem już wtedy, że to jest to co będę robił regularnie a mój zegarek to Garmin Forarunner 405 z monitorem pracy serca. 27 maja ważyłem już 80kg czyli praktycznie w 5 miesięcy 12kg 🙂

Didcot running path my running road in Didcot

Tak biegałem sobie spokojnie aż do 1 Lipca gdzie bardzo spontanicznie postanowiłem wziąć udział w lokalnym biegu na 5mil w Didcot relacja z Didcot 5 tutaj.  Po tych zawodach postanowiłem, że czas zacząć nie tylko biegać ale włączyć jakiś konkretny trening i spróbować swoich sił w …. półmaratonie na jesień, typ padła na półmaraton Oxfordzki . Trening do tego wydarzenia w kolejnym poście.

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmailby feather
%d bloggers like this: