Folwmead 12h 14-04-2018

14-04-2018 Folwmead 12h – 1 miejsce 🙂
Po decyzji o starcie w biegu 24h, padła decyzja o sprawdzeniu się w biegu 12h na 5 miesięcy przed docelowym biegiem.
Na tym biegu miałem przetestować strategie biegu, jedzenie i zobaczyć jak wyglądają biegi na pętlach 3km.
Przed biegiem, po konsultacji z Trenerem ustaliśmy, że 130km jest w zasięgu i trzeba to zrobić, więc to było tez moim celem.

Na bieg przygotowałem sobie do jedzenia naleśniki, żele, colę, gorące kubki, scapsy. To wszystko serwowała mi Gosia mój niezastąpiony serwisant. Naleśniki miałem brać za każdym razem mały kawałeczek, pić na każdym okrążeniu, scapsy co około 1h.
Wystartowaliśmy punktualnie 8:00 i razem z Tadek przebiegliśmy w komfortowym tempie 3 okrążenia, po czym mój kompan mówi, żebym leciał swoje, a on swoje i będziemy się motywować na wzajem, więc się rozłączyliśmy i po około 3 5 kolejnych okrążeniach, Tadek zrobił jakieś 500m przewagi. Ja miałem dopiero przyspieszyć po 3h.

Tadeusz Gumułka, ultramaratończyk

W ciągu pierwszych 3h wszystko grało jak w zegarku. Serwis spisywał się idealnie, za każdym razem mówiłem co chcę na następnym okrążeniu i zawsze to było, a jak nie mówiłem, to było to co zaplanowaliśmy wcześniej.
Jedzenie wg planu miało być w większości okrążeń w locie, ale przez to że po każdym okrążeniu musiałem się zatrzymywać na obicie karty, bo nie było chipów, to od miejsca gdzie się odpijało kartę to serwisu było 10m więc to przechodziłem za każdym razem, dużo tutaj się traciło czasu no i nie testowaliśmy jedzenia „w locie” 🙂
Po 3h przyspieszyłem do tempa w okolicach 5:15 i brałem ze sobą butelkę co 3 okrążenia, słońce paliło coraz bardziej, więc chciałem coś mieć do picia.

Po 5h mój wspaniałomyślniej serwisant, zaproponował czy chcę kawę i juz na kolejnym okrążeniu była kawusia, która dała zastrzyk energii, w między czasie jeszcze zjadłem „gorący kubek”
Po około 7h biegu miałem już 3 okrążenia przewagi i komfort psychiczny, biegłem w okolicach, 5:10-5:15, wszystko szło dobrze, zmęczenie minimalne 🙂

bieg 12h Tadeusz Gumułka

Do 9h było idealnie, bieg układał się jak trzeba, zmęczenie przyszło kilka minut po 9h, dopadł mnie lekki kryzys, zaczęły ciągnąc dwójki, wiec kolejna godzina już w lekkim kryzysie, zapominałem o jedzeniu, ale Gosia była na posterunku i wciskała we mnie jedzenie. Po 10,5h w mojej głowie zaczęła się kalkulacja i wymyśliłem, że skoro mam 3 okrążenia przewagi to mogę biec tylko 11h i tak nie będę wyprzedzony. po 10h55min, już kryzys zupełny mówie Gosi,że biegnę jeszcze 2 okrążenia i żeby się przygotowała na ostatnie okrążenie ze mną jako rundę honorową 🙂
38 okrążenie w zasadzie przebyliśmy marszo-biegiem podziwiając zachód słońca i śpiewając „iść ciągle iść w stronę słońca… „)


bieg 12h Tadeusz Gumułka

Po 11h 40min na liczniku miałem 38 okrążeń, jedno okrążenie to 3,3km, więc w sumie przebiegłem 125,5km
130km było w zasięgu, tylko brakło motywacji 🙂
Na tym biegu najlepiej spisała się Gosia, niezastąpiony serwisant.

Dużo mnie ten start nauczył i jest jeszcze trochę rzeczy do poprawy, ale jestem na dobrej drodze. Trening mi służy i mam jeszcze 5 miesięcy, będą to ciężkie miesiące treningowo, ale 24h to nie spacer w chmurach i swoje trzeba wybiegać.
Jestem pod dobrą opieką trenerską, więc będzie tylko dobrze 🙂
Dystanse po drodze:
3h – 33,8km
42,2km – 3h 40min
6h – 68,8km
50mil 7h 16min
100km – 8h54min
No i całość 125,5km
Zająłem 1 miejsce, a Tadek 2 o włos za mną, to był Polski dzień w biegu 12h 🙂
Dziękuję wszystkim, którzy dopingowali w czasie tego biegu, macie MOC !

wyniki biegu 12h, Tadeusz Gumułka, ultramaratończyk

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmailby feather
%d bloggers like this: