Abingdon Marathon 18/10/2015

Abingdon Maraton, to był cel na jesień, ale przystąpiłem do niego zupełnie bez treningu, ponieważ w lipcu miałem debiut w ultra maratonie, sierpień kolejny ultra, wrzesień następny, w efekcie nie było kiedy trenować, no ale wstawiłem się na starcie.
Moja życiówka przed tym startem wynosiła 3:06:25 z Liverpool Marathon i jeszcze przed startem chciałem zejść poniżej tego wyniku.
Start, pierwsze kilometry spokojnie, ale od 7km złapałem właściwy rytm i czułem, że to mój dzień, wszedłem na tempo, które dawałoby mi wynik poniżej 3h, dobrze się czułem, tętno nie skoczyło zbyt wysoko, biegło mi się bardzo dobrze aż do 19km gdzie coś mi przeskoczyło w kolanie i tu zaczęły się już problemy.

Tadeusz Gumułka, maratonczyk Tadeusz Gumułka, maratonczyk Tadeusz Gumułka, maratonczyk

Zacząłem biec jak Jonh Wayne,  próbując odciążyć bolące kolano, chociaż trasa wiodła lekko w dół tempo spadło, połowę dystansu mijałem w 1h28miin30 sek, miałem wtedy nadzieję jeszcze, że może przejdzie ten ból, oczywiście zwolniłem trochę, ale nie przestawało. Na 24 km przyszły mi myśli aby zejść z trasy, ale szybko je przegoniłem.
Bujałem się tak chyba do 32km, gdzieś międzyczasie kolano bolało mniej, ale zaczęło mi już brakować paliwa, chyba jednak przesadziłem z tempem, albo porostu, odciążając jedną nogę męczyłem się jeszcze bardziej. Tempo spadło już poniżej normalnego poziomu, ale jeszcze na 32km była szansa na 3h, niestety z z minuty na minutę biegłem już jak zombi, nawet nie wspominam o tempie bo tragedia. 

Tadeusz Gumułka, maratonczyk Tadeusz Gumułka, maratonczyk Tadeusz Gumułka, maratonczyk

Na 36km policzyłem szybko, że jeżeli stan się nie pogorszy, to jest szansa na poniżej 3:05. Biegnę więc, próbuję co jakiś czas przyśpieszyć, ale było to jak walka z wiatrakami. Po 40km wyglądałem jak typowy wąchacz mety, spokojnie można by nakręcić kolejną część „Kroniki żywych trupów” ze mną w roli głównej.
Tadeusz Gumułka, maratonczyk
Dobiegam do mety w czasie 3:02:39 i jest to moja życiówka poprawiona z czerwca o 3min i 30 sek, a czas z zeszłego roku na tej trasie poprawiny o 5min 4sek.
Nie będę marudził nic, bo życiówka jest, chociaż mogło być lepiej, ale na to jeszcze przyjdzie czas !
Tadeusz Gumułka, maratonczyk

Miejsce 97 na 709 🙂
Tadeusz Gumułka, Abingodn marathon, maratonczyk

Facebooktwittergoogle_plusredditpinterestlinkedinmailby feather
%d bloggers like this: